Treść właściwa
| Biegi przełajowe |
|
Artykuł ukazał się w 52 numerze gazetki szkolnej „Prosto z korytarza”. Zawody w biegach przełajowych odbyły się czwartego października. Pani Izabela Trojanowska wybrała na nie po 8 najlepszych osób z pierwszych, drugich i trzecich klas. Osoby startujące miały się spotkać na sali. Tam pani Iza powiedziała nam wszystko, co wiązało się z tymi biegami, tam też przebraliśmy się. Wszystkie dziewczyny były strasznie zdenerwowane. Zastanawiały się, jak rozłożyć siły na ten bardzo długi i wyczerpujący bieg. Dziewczęta miały biec o 12.30. Byłyśmy dużo wcześniej, aby zrobić porządną rozgrzewkę. Dziewczyny, które pierwszy raz pojechały na przełaje, były bardzo przerażone, widząc tak dużo osób. Ten czas minął strasznie szybko. Nim się zdążyłyśmy zorientować, byłyśmy już na starcie, trzęsąc się ze strachu. Pan, który dawał sygnał do startu, wytłumaczył nam jeszcze raz wszystko to, co mówiła wcześniej pani Iza i pokazał trasę, którą mamy do pokonania. Umówiłyśmy się z dziewczynami, że każda próbuje dogonić szybszą. Najbardziej bałam się startu, bo w zeszłym roku jak startowałam, to dziewczyny z innych szkół albo podcinały, albo waliły z łokcia gdzie popadnie. A jakby tego było mało, to pani dawała nam i nie tylko nasza pani, każdy nauczyciel dawał każdemu dziecku karteczkę z imieniem i nazwiskiem oraz rokiem urodzenia. Trzeba było ją tak trzymać albo schować, żeby nie wypadła podczas biegu. Tę karteczkę należało dawać, jak się wbiegało do lejka, po to, aby było wiadomo, kto jest który i jakie punkty dawać, adekwatne do miejsca, na którym przybiegła dana osoba. Na dodatek droga na samym początku była bardzo nierówna i można było sobie skręcić nogę. W końcu pan kazał nam się ustawić w jednej linii i przygotować do startu. Jeszcze bardziej się spięłam niż przedtem. I nagle usłyszałam gwizdek i wszystkie dziewczyny ruszyły, jakby były z w procy wystrzelone. Każda z nas biegła swoim tempem, ale mimo wszystko starała się dogonić inne dziewczyny z grupy. Nim się zorientowałyśmy, było widać już koniec trasy i lejek, do którego się wbiegało. Każdy, jak zobaczył lejek, to pierwsze, co zrobił, to się na pewno ucieszył, że jest już koniec tej meczącej trasy, a drugie, co zrobił, to dodał gazu, ile mógł. Byłyśmy z siebie zadowolone i z tego, jak pobiegłyśmy. Zostałyśmy jeszcze na biegach naszych kochanych chłopców z gimnazjum 50. Ja z dziewczynami kibicowałyśmy tak, że ludzie, którzy w międzyczasie przechodzili, patrzyli się na nas jak na jakieś wariatki. Ogólnie i chłopcy i dziewczyny pobiegli bardzo dobrze i na tyle, na ile ich było stać. Teraz czekamy na wyniki, które powinny przyjść lada dzień. Ciekawe, jak wypadła nasza szkoła? E, co to za pytanie? Na pewno bardzo dobrze! Mimo, że nie ma w niej jako takiej klasy sportowej. Zobaczycie, będziemy najlepsi. Kasia Figura |




