Przejdz do menu

Przejdz do treści właściwej

Strona główna Gazetka szkolna Ślubowanie, otrzęsiny i dyskoteka

Treść właściwa


Ślubowanie, otrzęsiny i dyskoteka

Artykuł ukazał się w 53 numerze gazetki szkolnej „Prosto z korytarza”.

Szesnastego października rano w naszej szkole odbyło się ślubowanie klas pierwszych. Po południu czekały nas jeszcze otrzęsiny, a wieczorem szkolna dyskoteka. Był to dla nas bardzo ważny dzień, ponieważ staliśmy się wtedy prawdziwymi gimnazjalistami.

Mamy jednak nowy obowiązek – musimy dotrzymać słowa, jakie daliśmy tego dnia. Ślubowaliśmy być dobrymi kolegami, pilnie się uczyć, zachowywać się kulturalnie, czyli wszystkie oczywiste rzeczy. Teraz musimy już tylko o tym pamiętać.

Samo ślubowanie nie trwało długo. Po przemowie naszych koleżanek z trzecich klas wybrani pierwszoroczni, w tym ja, wyszli na środek sali, żeby przed sztandarem złożyć przyrzeczenie w imieniu wszystkich pierwszoklasistów. Potem odbyła się część artystyczna przygotowana przez trzecioklasistki. Była to zabawna inscenizacja zatytułowana Szkolne dziady. Przedstawienie opowiadało o szkolnych przewinieniach i drobnych uczniowskich grzeszkach. Młodzieżowe słabostki zostały ukazane z żartem, może trochę przesadnie, lecz w taki sposób, że na wielu twarzach pojawił się uśmiech.

Po uroczystości na sali poszliśmy do swoich klas, gdzie spędziliśmy parę minut z wychowawcami. Potem odbyły się trzy lekcje dla wszystkich klas: jedna dotycząca Komisji Edukacji Narodowej, druga o patronie naszej szkoły, gen. Władysławie Sikorskim, a trzecia lekcja dotyczyła Jana Pawła II jako obrońcy godności człowieka. Po tych trzech godzinach nie było już żadnych obowiązkowych zajęć. Czekały nas jeszcze otrzęsiny. Moje przeczucia na temat kocenia były bardzo kontrowersyjne. Z jednej strony cieszyłam się na myśl, że to świetna zabawa, ale z drugiej strony obawiałam się trochę pomysłów trzecioklasistów.

W końcu nadeszła pora otrzęsin. Spodziewałam się żartów na sali gimnastycznej. Na szczęście okazało się, że klasami będziemy chodzić po salach. W każdej sali czekało na nas jakieś zadanie, gdzieniegdzie nawet dwa lub więcej. Czekało na nas karaoke oraz muzyczna gra w krzesełka. Gra różniła się od tej tradycyjnej drobnym szczegółem: krzesełka były mokre. Oprócz tego tworzyliśmy na naszych koleżankach kostiumy z papieru toaletowego, przechodziliśmy przez drzwi zaklejone taśmą, jedliśmy posoloną cytrynę, wyławialiśmy ustami winogrona z budyniu, przechodziliśmy przez pajęczynę z nici, jedliśmy czosnek lub cebulę (do wyboru) … Oczywiście nie wszyscy mieli okazję wykonać wszystkie zadania. Do każdego z nich było wybieranych kilka osób. Inaczej otrzęsiny trwałyby z dziesięć razy dłużej. Mimo wcześniejszych obaw, teraz mogę śmiało pogratulować trzecioklasistom ciekawych pomysłów. To była pyszna zabawa …, no może pyszna to nie do końca odpowiednie słowo. Chyba że ktoś lubi smakołyki wymienione powyżej...

Po otrzęsinach mogliśmy iść do domu lub zostać na dyskotece. Wybrałam trzecią wersję: poszłam do domu, żeby przygotować się do dyskoteki. Szczerze mówiąc, początkowo nie chciałam na nią iść, podobnie jak większość moich koleżanek z pierwszych klas. Miałyśmy obawy co do imprezy ze starszymi. Byłyśmy pewne, że nie zaakceptują pierwszoklasistów na dyskotece w swojej szkole. Dlatego też nawet mi nie przemknęło przez myśl, że pójdę na tę zabawę. W końcu jednak uległam namowom koleżanki. Poszłam więc, lecz z wielką niechęcią. Na szczęście okazało się, że starsze koleżanki i starsi koledzy naprawdę potrafią się bawić. I to nie tylko w gronie znajomych z klasy. Również w towarzystwie młodszych. I za tę udaną dyskotekę bardzo dziękujemy zarówno dyrekcji i nauczycielom, jak i starszym uczniom.

Kasia Kowalczyk